Wiesz wyobraziłam sobie, że byliśmy na tym kuligu razem, siedzieliśmy przytuleni do siebie na saneczkach, śmialiśmy się jak dzieci, gdy się przewracały na zakrętach a my wpadaliśmy w dużą zaspę, potem przytulaliśmy się do siebie przy ognisku, trzymaliśmy się za ręcę, ukradkiem kradliśmy sobie buziaczki piliśmy ciepłe winko, potem wracaliśmy razem, siedziałam na fotelu pasażera, cichutko grała muzyczka i było cieplutko, bo zatroszczyłeś się o ogrzewanie...trzymałeś mnie za rękę, która Ci wcale nie przeszkadzała zmieniać biegów, czasem delikatnie paluszkami muskałeś moje uda, na światłach kradłe...
Łączna liczba liter: 7886
Przeczytaj całe sex opowiadanie |
Zgłoś naruszenie
Wyślij opowiadanie znajomemu
Napisz swoje komentarze
Musisz być zalogowany, aby wystawiać komentarze