Za oknem pada śnieg. Jest ciemna, zimna noc, ale tu nie ma wstępu. Blask świec rozprasza mrok, każe mu skryć się w kąt. Cienie drżą w obawie, by światło ich nie dostrzegło i nie przegoniło w nicość. W tle cicho gra muzyka. Pearl Jam, może Pink Floyd. Może coś zupełnie innego. To bez znaczenia. Liczy się to, że tu jesteś. Stoisz w progu, a twoje kruczoczarne, długie, kręcone włosy oblepiają twarz, lśniąc od topniejącego śniegu. Wokół wysokich kozaków tworzą się kałuże. Wejdź proszę. Rozgość się. Ogrzej. Wykładzina tłumi odgłos kroków, gdy się do mnie zbliżasz. Ciężki płaszcz ląduje gdzieś w kąc...
Łączna liczba liter: 6072
Przeczytaj całe sex opowiadanie |
Zgłoś naruszenie
Wyślij opowiadanie znajomemu
Napisz swoje komentarze
Musisz być zalogowany, aby wystawiać komentarze