Słońce powoli chowało się za wierzchołkami gór. Nogi bolały mnie coraz bardziej, nie mówiąc o plecach.
- Kiedy wreszcie dojdziemy do tego schroniska? - spytałam.
Sabina tylko głupio na mnie spojrzała. Zrozumiałam, że nie powinnam już pierwszego dnia psuć naszej wspólnej wycieczki. Żałowałam tylko, że spakowałam tyle "niezbędnych" rzeczy do plecaka. Sabina była moją najlepszą przyjaciółka, zawsze trzymałyśmy się razem - nawet teraz - chociaż jej pomysł, żeby wybrać si...
Łączna liczba liter: 5665
Przeczytaj całe sex opowiadanie |
Zgłoś naruszenie
Wyślij opowiadanie znajomemu
Napisz swoje komentarze
Musisz być zalogowany, aby wystawiać komentarze