Tak, jak się spodziewałam w końcowych dniach stycznia zadzwonił Andrzej, proponując mi Walentynkowe spotkanie. Ponieważ w tym roku Walentynki przypadały w poniedziałek, umówiliśmy się, że przyjedzie w piątek. I tak też było, piątkowy późny wieczór, podjeżdża samochód, wysiada Andrzej i z bagażnika wyjmuje bukiet pięknych pąsowych róż. Namiętne pocałunki powitania, przejście nie wiadomo kiedy do sypialni i już jest przy mnie. Już jego ręce pieszczą mnie, a ja już robię si...
Łączna liczba liter: 16315
Przeczytaj całe sex opowiadanie |
Zgłoś naruszenie
Wyślij opowiadanie znajomemu
Napisz swoje komentarze
Musisz być zalogowany, aby wystawiać komentarze