Całe zajście miało miejsce w zeszłe wakacje. Pojechałem sam do Szczyrku, żeby odpocząć od miejskiego zgiełku. Warszawa męczyła mnie trochę. Zamieszkałem w pięknym drewnianym domku. Pogoda była wspaniała, 25 stopni, słońce świeciło... - Przepraszam – zapytałem przechodnia. – Gdzie tu jest najbliższy sklep spożywczy? - Tu, za rogiem – odpowiedział. Po chwili znajdowałem się w małym sklepiku. Było w nim pusto. - Dzień dobry! – powiedziałem głośno. - Dzień dobry! – odpowiedz...
Łączna liczba liter: 5238
Przeczytaj całe sex opowiadanie |
Zgłoś naruszenie
Wyślij opowiadanie znajomemu
Napisz swoje komentarze
Musisz być zalogowany, aby wystawiać komentarze