Było to w latach 80 tych. Poszedłem do szkoły średniej. A w szkole jak to w szkole - podczas bójki złamałem koledze nos. Tatuś milicjant złożył doniesienie do prokuratury. Dostałem wezwanie. Przyszedłem i czekam. Wtem obok mnie przechodzi koleżanaka z podstawówki Lucyna. Jej mama była prokuratorem a z niej zrobiliśmy klasową ofiarę. Szczupła długonoga brunetka, zawsze cicha i niezbyt ładna ale o dużych oczach i trochę zbyt dużych ustach.
Zobaczyła mnie i zapytała co tu robię chociaż za sobą nie przepadaliśmy. Powiedziałem jej, ze mam sprawę i czekam. Uśmiechnęła się i weszła do jakiego...
Łączna liczba liter: 2712
Przeczytaj całe sex opowiadanie |
Zgłoś naruszenie
Wyślij opowiadanie znajomemu
Napisz swoje komentarze
Musisz być zalogowany, aby wystawiać komentarze